wtorek, 10 lutego 2015


Drugiego posta piszę leżąc w łóżku i walcząc z grypą. Jestem na zwolnieniu lekarskim i tak się zastanawiam nad tym ile znaczy ten otrzymany od lekarza zielony druk. Ktoś powie, co to ma wspólnego z pragnieniami kobiet. Myślę, że ma i to bardzo dużo. Bo czy nie pragniecie tego by w każdym momencie gdy zachorujecie móc pójść do lekarza otrzymać potrzebne leki i zwolnienie chorobowe. Po czym spokojnie zadzwonić do pracy i powiedzieć o tym szefowi lub szefowej. Przyjść do domu położyć się do łóżka i nie myśleć o tym co usłyszycie po tym jak wrócicie do pracy.
Niestety rzeczywistość jest inna. Samo wzięcie L4 wiąże się z dużym stresem. Bo co powie przełożony; tyle obowiązków będzie mnie czekać po tym jak wrócę do pracy. Muszę się Wam przyznać, że ja też mam takie obawy. I to za każdym razem kiedy biorę zwolnienie. Dziś musiałem zostawić koleżankę samą z masą roboty. Mam wyrzuty sumienia z tego powodu. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie tego jakbym funkcjonował dziś w pracy. Ledwo trzymam się na nogach.
 Parę dni temu zmarł pracownik zakładu w którym pracuję. Osobiście go nie znałem ale dowiedziałem się, że miał 57 lat. W piątek pracował na drugiej zmianie a w sobotę rano nosił płyty regipsowe do nowego mieszkania i wtedy zmarł. Na co? Zawał. Serce nie wytrzymało. Przykra historia. Być może był przepracowany, a może chory. Mógł być również po prostu przeziębiony.
Dziś wszyscy powtarzają, że trzeba dbać o zdrowie. Wraz z żoną staramy się o nie dbać tak żeby jak najmniej chorować. Ale co z tego, że dbamy o to w domu kiedy przychodzę do pracy a tam wszyscy  kichają i kaszlą.  Zamiast siedzieć w domu i się kurować zarażają innych. Bo boją się iść na L4.
 Osobnym tematem jest wzięcie zwolnienia na dziecko. Każda mama, która ma małe dziecko pewnie dobrze zna ten dylemat. Ile razy już widziałem jak moja żona stresuje się gdy synek zaczyna kaszleć. Gdy musi się zastanawiać czy brać chorobowe czy posłać go do przedszkola. Gdyby mamy mogły bezstresowo wziąć wolne, o ile rzadziej chorowałby ich pociechy. A tak przychodzi jedno chore dziecko bo rodzice nie mogą wziąć zwolnienia i zaraża wszystkie pozostałe w grupie. I wszyscy pozostali rodzice mają ten sam problem.
Pytanie czy można z tym coś zrobić. Myślę, że można. Trzeba na ten temat rozmawiać i wszędzie o nim pisać. Dzięki temu być może zmieni się nastawienie pracodawców i szefów. A przyjście z L4 nie będzie już koszmarem.
 Czekam na Wasze opinie



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz